Potrzebuję Cię bardziej niż powietrza.

One Direction, Jessica, Zayn ^^

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Mała pięcioletnia dziewczynka podbiegła do swojej rodzicielki.
- Mamo, a jak to było.. No wiesz, jak poznałaś tatusia ? ~ Zapytała Missy.
- Tata był sławny, ale ja jeszcze nie wiedziałam o jego istnieniu. Przyszedł do kawiarni w której pracowałam. Nalegał o wyjście, kiedy skończyłam pracować zabrał mnie w piękne miejsce. Nigdy nie zapomnę tej chwili kiedy staliśmy po zmroku, objął mnie i razem patrzyliśmy w niebo podziwiając gwiazdy. ~ Odpowiedziała Jessica. Dziewczynka z uwagą słuchała opowieści mamy po czym odbiegła. Jess postanowiła sprawdzić rzeczy w internecie. Pierwszą rzeczą jaka przyszła jej do głowy był Twitter. Wystukała na klawiaturze swoje dane i zalogowała się. Zobaczyła nową wiadomość od Maddie Vanburen. A jej treść była taka : Witaj Jessico :) Zauważyłam Twój profil przypadkowo, i od razu przyszło mi na myśl napisać do Ciebie. Jeżeli chcesz poznać mnie bliżej napisz. Pozdrawiam Maddie.
Gdy przeczytała tą wiadomość od razu wzięła się za odpisanie.

* * *


Droga Maddie, cieszę się że do mnie napisałaś. Z wielką chęcią Cię poznam. Jeśli chcesz możemy spotkać się w parku blisko Twojego domu. Całuję Jess. :*

Wysłała wiadomość i zamknęła komputer. Zerknęła na zegarek. Wskazywał godzinę 22:16. Postanowiła, że pójdzie się umyć. Wstała z kanapy po czym wolnym krokiem weszła po schodach i skierowała się do pokoju. Otworzyła szafę i wyjęła piżamę. Wychodząc z pomieszczenia skapnęła się że Zayn'a nie ma w domu. Szybko minęła jej ta myśl i weszła do łazienki. Do jacuzzi zaczęła napływać woda. Gdy jej trochę przybyło Jessica wlała do niej płyn o zapachu karmelowo-gofrowym. Ręką sprawdziła temperaturę wody. Uznała że jest w sam raz i do niej weszła. Piana okrywała jej ciało, wzięła jej trochę na dłonie i zdmuchnęła. Dziewczyna była całkowicie odprężona. Umyła głowę i całą siebie. Zauważyła że marszczą jej się dłonie, więc postanowiła wyjść z jacuzzi. Ubrała się we wcześniej przygotowaną piżamę. Gdy doszła do sypialni zauważyła na biurku telefon Zayn'a, na ekranie były wyświetlone wiadomości. Jedno z otworzonych okienek zaniepokoiło Jess.

* * *


A była to konferencja z dawną przyjaciółką dziewczyny, Ashley. Pisali o spotkaniu. Jakim spotkaniu ? Przeszła jej ta myśl przez głowę. Pomyślała też o tym że randkują.
- Nie, na pewno nie. ~ Powiedziała Jessica sama do siebie.
Była wykończona po dzisiejszym dniu. Była już godzina 22:54. Przypomniała sobie o jutrzejszym spotkaniu z Maddie. Położyła się do łóżka. Powieki jej się zamknęły i zasnęła.

*** Rano ***


Dziewczyna przewróciła się z boku na drugi bok i otworzyła oczy. Pierwsze co ujrzała to leżącego obok niej Zayn'a.
- Gdzie byłeś ? Martwiłam się o Ciebie. ~ Powiedziała Jess.
- Na spotkaniu. Nieważne. ~ Odpowiedział Zayn nie patrząc na Jessice. Aha, to jednak była prawda. Pomyślała Jessica. Usiadła na łóżku i rozciągnęła się ziewając. Ubrała kapcie i zeszła na dół. Weszła do kuchni po czym zrobiła sobie kawę. Usiadła przy stole patrząc za okno. Zauważyła że dzisiaj jest piękna pogoda. Przypomniała sobie o dzisiejszym spotkaniu z Maddie. Rozmyślając nie zorientowała się kiedy kubek z kawą został opróżniony. Wstała i udała się do łazienki. Przejrzała się w lustrze. Chwyciła szczotkę i zaczęła czesać włosy. Jednak na chwilę przestała. Usłyszała że Zayn rozmawia przez telefon. Tym razem dyskutował o kosztach w restauracji. Była zdruzgotana wszystkim co się dzieję wokół niej. Umyła zęby i się wymalowała. Wyszła z łazienki. Będąc cały czas w piżamie skapnęła się że musi się ubrać. Podeszła do szafy i wybrała cudowny zestaw. Chciała zaimponować Zayn'owi ubierając się inaczej niż zwykle. Nadal zadręczały ją myśli że Zayn ma inną dziewczynę. Lecz nie dopuszczała do siebie myśli że zdradza ją z kimś jej bliskim. Gdy weszła do pokoju w którym przebywał jej mąż liczyła na to, że powie jej komplement jak zwykle. Ale się myliła.

* * *


Zayn ani drgnął kiedy ją zobaczył. Po chwili wstał z kanapy i wyszedł z domu. Jessica nie wiedziała o co mu chodzi. Usiadła zrozpaczona i tak naprawdę oszukiwała samą siebie. Myślała, że Zayn jej nigdy nie opuści. Jednak dzisiaj i wczoraj okazało się to nieprawdą. Była ślepo zakochana. Gdzieś w środku tkwiła jeszcze nadzieja. Ale nie wiadomo czy słusznie.



Od autorki:

Cześć, rozdział pisany na szybko :) Przepraszam, że szantażowałam was tym że macie wbić 20 tyś wyświetleń za rozdział. Jest mi naprawdę przykro. Ale rozdział 16 już jest. Myślę że wam się spodobał. Dziękuję za przeczytanie do końca. Liczę na komentarz wyrażający waszą opinie, a nie zwykły komentarz tylko dlatego żeby przeczytać następny rozdział. Pisałam go od 20 do 23 xD Dużo c'nie ? ^^ Macie tu jeszcze zdjęcie Maddie. Dobra, idę spać. Papa <3

Pozdrawiam wasza NieBijKotkaxD :*
21.02.2014 o godz. 23:26
Hej miśki ♥ Widzę, że na bloblo sie ostatnio dużo dzieję. Więc zróbmy taką umowę. Jeśli bedzie 20 000 wyświetleń to zabiorę się za nowy rozdział :) Czekajcie, ja też bedę czekać.

Ciao <3
Tagi: umowa
19.01.2014 o godz. 00:32
Kochani, dopiero teraz tak patrze.. a tam
16609 wyświetleń !!
Jesteście wspaniali <3 Nie moge w to uwierzyć. prawie 4 mies przerwy a kiedy wracam tyle odwiedzin <3 kochani jesteście ♥♥♥♥♥♥♥
Tagi: omomomk *-*
09.11.2013 o godz. 16:44
Jessica obudziła się w koszmarnym humorze. Ruchem ręki sięgnęła po telefon. Po czym zaspanymi oczyma spojrzała na godzinę. Zegarek wskazywał 5:59. Opadła na poduszkę. Próbując zasnąć zamknęła oczy. Niestety, Missy się obudziła. Dziewczyna zwlokła się z łóżka. Po czym wzięła jej malutką córeczkę na ręce. Missy miała zaledwie pół roku, a Jessica Miała wrażenia że urodziła się wczoraj. Razem z malutką podeszła do kalendarza. Spostrzegła że dzisiaj ma urodziny. Ta nowina ucieszyła dziewczynę. To jej 20 urodziny, czyli z wieku stała się dojrzałą kobietą. Lecz w środku nadal była ta młoda szalona Jessica Brown. Mija również ich rocznica, zauważyła też że dziewczynka zasnęła na jej ramieniu. Pocałowała ją lekko w ciepłe czoło. A następnie włożyła maluszka do różowej kołyski. Zadzwoniła do Zayna. Włączyła się sekretarka.

* * *


- Kochanie, wracaj szybko.. - Rzekła do telefonu.
Po chwili usłyszała odgłos otwieranych drzwi. Chwilę pózniej ujrzała przed sobą Malika. Trzymał w rękach bukiet 20 czerwonych róż. Które wskazywały jej wiek. Jessica naskoczyła mu na szyję namiętne go całując. Przyjęła prezent szczęśliwa. A następną czynnością było włożenie bukietu do wazonu. Objęła chłopaka po czym udała się do garderoby. Otworzyła wielką szafę po czym wybrała ubiór. Były to szatne śliskie spodnie, podkoszulka, oraz szara bluza z nadrukiem '' I♥IDA '' ubrała zestaw. Następnie wsunęła na nogi ulubione vansy. Usłyszała śmiech Missy. A to oznaczała że tatuś ma pomysł na zabawę przeznaczoną dla maluszka. Jess cieszy się z udanego życia. Kochająca się rodzina to prawdziwy skarb. Ubrała córeczkę w jesienny komplet. Razem z Zaynem udali się na spacer do parku.

* * *


Na dworze była piękna jesień. W oczy rzucał się widok pięknych kolorów jesieni. Oczka małej były wlepione w ten piękny widok. Zayn prowadził wózek. A Jessica ukradkiem pocałowała chłopaka. Szli, śmiali się. Całe popołudnie spędzili razem. Gdy zaszli na piękną łąkę nastał wieczór. A gdy podziwiali zachód słońca obydwoje zasnęli.

** Godzinę pózniej **


Jessica szybko zerwała się na równe nogi. A powodem tego były krople deszczu na jej twarzy. Szybko zwinęła koc i obudziła Zayna. Szybkim ruchem chwyciła wózek i pędem popędzili do domu. Jessica odkluczyła drzwi i wbiegła do środka. Po niej Zayn i Missy. Zayn podrapał się po mokrej głowie i odsapnął. Jessica zrobiła to samo po czym usiadła na kanapę. Deszcz lał coraz mocniej i mocniej. Rozpętała się wielka burza. Nigdy nie bała się burzy. Dzisiaj odziwo skuliła się w kłębek. Nienawidziła grzmotów trzaskających o dachy. Ze strachu zamknęła oczy. Była godzina 22 wstała z kanapy i udała się do kuchni. Ujrzała tam Zayna.
- Położyłeś Missy do łóżeczka ? - Zapytała Jessica półgłosem. Na co Zayn pokiwał stanowczo głową. Dziewczyna podeszła do chłopaka. Usiadła na jego kolana.

* * *


On i Ona dobrze wiedzieli że przez Missy ich związek się rozpada. Zero namiętności, zero prywatności. Życie pod pewnym względem jest wspaniałe, a pod pewnym okrutne. Nie chodzi całkowicie o dzieci. Chodzi o wszystko co otacza ludzi.. Bez namysłu objęli się nawzajem. Jessica rozpłakała się. Na co Zayn przytulił ją mocniej. Czule przytuleni rozmyślali o wszystkim. Dziewczyna ostatnio nie wysypiała się. A dlaczego ? Z powodu Missy. Jej powieki mimowolnie opadły. Zayn wziął swoją ukochaną na ręce. Po czym zaniósł ją do sypialni. Otworzył pięknie zdobione drzwi. Położył się obok Jess i zmierzchwił jej miękkie włosy. Pocałował ją w zarumieniony polik i jeszcze raz spojrzał na Missy która spała obok jej rodzicielki. Zszedł na dół a po drodze
Chwycił gitarę i usiadł na fotelu w salonie. Jego palce zaczęły rytmicznie uderzać o struny gitary. Za chwilę doszły słowa piosenki.

You're on the phone with your boyfriend
and he's upset, he's going off about something that you said
Cause he doesn't get your humor like I do

I'm in my room it's a typical Tuesday night
I'm listening to the kind of music he doesn't like
And he'll never know your story like I do

Cause he wears ray-bans, I wear glasses
He wears sweats and I wear Chinos
I'm dreaming about the day when you wake up and find
What what you're looking for has been here the whole time

If you could see that I'm the one who understands you
Been here all along so why can't you see
You belong with me
You belong with me


Starał się o rodzinę, i udało mu się to. Odłożył gitarę po czym przeniósł się do krainy Morfeusza.

Od Autorki:

No cześć kochani. Doczekaliście się rozdziału 15. Pisanie na lekcji rozdziału powiodło się ^^ Nawet moja wychowawczyni to czytała. I teraz mam napisać opowiadanie na korytarz szkolny xD Myślę że rozdział wyszedł spoko. Nie jest też za długi. Ale starałam się, a to najważniejsze :) Starałam się rozwinąć słowa. Jednak nie zmieniam opowiadania. Lecz pomysły mi się kończą. Przewiduję, że przy rozdziale 30 będzie koniec opowiadania. Oczywiśćie rozpocznie się nowe. Inaczej sformułowane. Nie wiem tez czy o innej tematyce. Ale myślę że będzie fajne :) Liczę na komentarze. Bez motywacji nie będzie rozdziału. Liczę na długie komentarze. Jeśli ktoś ma jakieś pytania proszę się pytać na privie lub ewentualnie gg :) PROSZĘ O COŚ WIĘCEJ NIZ " FAJNE CZEKAM NA NN " BO TO MNIE NA SERIO NIE MOTYWUJĘ.


Pozdrawiam wasza NieBijKotkaxD
Tagi: piętnaście
09.11.2013 o godz. 16:29

Hej kochani, może mało kogo to obchodzi. Ale pisze rozdział. Będzie dodany pod koniec miesiąca, nie obiecuję że będzie cikawy i meega długi. Ponieważ wena mnie opuściła. Może powróci, powróci razem z motywacją. Cześć.
Tagi: wena
05.11.2013 o godz. 19:54

Hej, mam odchodzić? Nie chcę tego robić, ale skoro mam prowadzić to z wami ♥ Potrzebuję was. Potrzebuję motywacji. Mam zmieniać opowiadanie ? Nie czuję się directioners i nigdy nią nie byłam. Nie byłam, prowadzę bloga bo go rozwijam. Nie wiem, może podobałby się wam inny temat ? Proszę o choc jeden dłuugi komentarz świadczący o tym czy mam zostawać czy nie. Jeśli wam nie podoba się moje opowiadanie proszę, wal od razu. Jeśli chcecie żebym została to postaram się utrzymać bloga przy życiu ;* Pozdrawiam I♥Y
Tagi: ILY
16.10.2013 o godz. 12:03
Dziewczyna zamknęła drzwi, powoli się po nich zsunęła zaczynając płakać coraz mocniej. Obudziła się z wielkim bólem głowy, oczy miała opuchnięte od płaczu. Zdziwiła się ponieważ leżała na kanapie we własnym salonie, obok ujrzała siedzącego Zayna oglądającego telewizję. Z niechęcią wstała i usiadła obok niego, wtuliła się w jego tors a On pocałował ją w czoło.
- Kocham Cię, proszę nie zostawiaj mnie nigdy. - Rzekła i łza spłynęła po jej bladym policzku.
- Nie bój się nigdy Cię nie zostawię. - Odpowiedział i nastała długa cisza. Ona wsłuchiwała się w rytm jego serca, po chwili Zayn zasnął, Jess spojrzała na chłopaka. Wstała okryła go kocem i odeszła do kuchni, zrobiła sobie gorzką kawę. Wdrapała się na parapet i wpatrując się w okno popijała napój. Padał deszcz, zamknęła oczy. Czasami chciałaby już to wszystko zakończyć, układało się pięknie. Ale ten świrnięty świat nie daję za wygraną. Z góry usłyszała płacz jej małej perełki, odłożyła kawę na parapet i pobiegła do góry. Podeszła do jej łóżeczka jej piękne małe oczka wpatrywały się w jej rodzicielkę.

* * *


Nagle Jessica przypomniała sobie o plusach życia. Zayn, Missy, to wszystko było jej jedynym szczęściem. Po wczorajszej akcji z Justinem nie za bardzo miała siłę. Wzięła malutką w jej rożek i zeszła z nią na dół, w tym samym momencie mulat się obudził. Podszedł do dziewczyny i musnął jej usta. Malutka też o sobie wspomniała, a jej podarunkiem od tatusia był soczysty buziak w policzek. Chłopak odszedł do kuchni, zrobił sobie kawę i usiadł przy stole. Dziewczyna usiadła na fotelu który znajdował się w kuchni. Missy zaczęła płakać ponieważ jej brzuszek dawał sygnał na mleko. Jess odsłoniła bluzkę i zaczęła ją karmić.
- Jess, bo ja.. Ja przepraszam Cię za to wczorajsze. Muszę Ci powiedzieć powód mojego zdenerwowania, wczoraj kiedy oglądałem telewizję to był wywiad z Bieberem, no i On powiedział że związek z Seleną był dla ściemy a naprawdę to kocha Jessicę Brown.. - Powiedział mulat wpatrując się w podłoge. Jessica nie wiedziała czy po tym wszystkim mówić jej chłopakowi że Justin próbował ją zgwałcić, w końcu zebrała się na odwagę.
- Zayn, ja też muszę Ci o czymś powiedzieć, wczoraj kiedy Ciebie nie było Justin był ze mną na dole. Zaczął się do mnie przybliżać i.. I próbował mnie zgwałcić. - Przy ostatnich słowach jej głos się załamał.

* * *


Spojrzała w oczy Zayna, było widać że ledwo powstrzymuję się od złości. Trzasnął pięścią o stół, szybkim ruchem założył buty drugą dłonią chwycił kurtkę i wyszedł. Dziewczyna się przeraziła, nie wiedziała co ma myśleć. Jej głowa buzowała, nie wiedziała co się teraz stanie z Zaynem i z Justinem. Bała się o obojga, nie czuła nic do Justina ale On myślał przeciwnie. Może On miał rację, może Jess niedługo straci wszystko i stanie się nikim. Spojrzała na swoją córeczkę i zasnęła przy piciu mleka, jej małe usta nadal się poruszały. Oderwała ją od piersi i położyła na swoim ramieniu czekając na odbicie. Gdy to się zdarzyło poszła z malutką do góry i włożyła ją do łóżeczka otulając kocykiem. Było po 18, dziewczyna usłyszała że ktoś na dole odklucza drzwi. Za chwilę usłyszała głos ukochanego. Wszedł do ich sypialni trzymając się za brzuch.
- Zayn, co Ci się stało ?! - Zapytała się Jessica panikując.
- Byłem u Biebera, i On.. - Mulat usiadł na tapczanie a Jessica go uspokoiła i pocałowała w usta. Wiedziała że Bieber mu coś zrobił. Lecz nie chciała się dowiedzieć do czego On jest zdolny.

* * *


Skierowała się do łazienki w celu orzezwienia się, po drodze zabrała piżamę i weszła do wielkiego pomieszczenia z jacuzzi. Rozebrała się do naga i weszła do nalanej wcześniej wody. Brakowało jej Zayna, ostatnio się od siebie znacznie oddalają. Czasami mają wrażenie że Missy trzyma ich związek. A może gdyby nie było dziecka byłoby zupełnie inaczej ? Tego nikt nie wie. Opłukała swoje ciało i włosy, po czym wtarła w swoje włosy malinowy szampon. Zostawiając pianę by szampon wsiąkł wtarła w swoje ciało kokosowy żel pod prysznic. Po czym zanurzyła się do wody. Gdy zauważyła że piana z jej włosów dawno spłynęła to wynurzyła się z wody. Gdy wysuszyła włosy ręcznikiem, zabrała się za suszenie ciała. Założyła bielizne oraz bluzke, po czym wsunęła na siebie bordowe spodenki. Wyszła z kabiny i skierowała się w stronę łóżka, Zayn siedział przy biurku grzebiąc w internecie.
- Jak brzuch lepiej ? - Zapytała z troską, na co On odpowiedział jej oziębłym '' No '' zamknął laptopa i skierował się w stronę łazienki. Dziewczyna otuliła się kołdrą a Morfeusz porwał ją w swoją krainę. Jej sen był niespokojny, gdy Zayn wyszedł z łazienki zobaczył Jessice. Było łatwo poznać że miała koszmar, podbiegł do niej.

* * *


Była całą spocona, zaczął ją budzić. Na marne, pocałował ją, najczulej jak potrafi. Uspokoiła się, po czym ponownie zasnęła. Na twarzy chłopaka pojawił się uśmiech, wyłączył lampke i położył się obok pięknej dziewczyny. Jego równiez porwał Morfeusz. Śnili razem, śnili szczęśliwi. Bez trosk i zmartwień była tylko ich trójka. wszyscy szczęśliwi...


Od Autorki :

Cześć, cześć. Tak wiem, krótki i bez sensu. Wiem ze moje opowiadanie jest bez sensu. Na serio to smutne kochani, ze nie stać was na 4 komentarze ;C Byłam na wakacjach bez internetu, myślałam że jeśli wrócę po tygodniu to pod rozdziałem będzie min 5 komentarzy. Ale przykro mi ze były jedynie 3. Będę pisać dla siebie. Nie wiem czy to nie ostatni rozdział, nie widzę sensu by pisać. Nie mam motywacji. Liczę tutaj na 1 szczery długi komentarz na pożegnanie. Kocham was <3

Pozdrawiam NieBijKotkaxD
Tagi: 14
24.08.2013 o godz. 20:52
Drzwi się zaklinowały, upadł bezsilnie na podłoge. Jego oczy również się zamknęły...- Zayn ! Zayn ! - krzyczała Jessica stojąc nad łóżkiem mulata.
Ten szybko się zerwał z łóżka, był przestraszony.
- Jess, myślałem, że coś ci się stało.. - mówił i nie
wierzył, że jego ukochanej nic nie jest.
Jednak tak było, stała nad łóżkiem, uśmiechała się, a na swoich rączkach trzymała drobną córkę. Jego córkę.
Chłopak ręką wskazał na krawędź łóżka, dziewczyna na nim usiadła. Przytulił ją i patrzył jak maleńka dziewczynka unosi ręce do góry.
Zayn ostrożnie wziął ją na swoje ręce, bał się jej trzymać. Była maleńka, krucha, bał się, że w każdej chwili może wypaść z uścisku jego rąk.
- Zaprosiłam Justina na kolacje - szepnęła tak cicho, że ledwo można było dostrzec jej głos.
Zapadła cisza, brunet nie wiedział co ma odpowiedzieć, cisza była tak głucha, że oddech maleńkiej Missy ciężko było złapać.

* * *


- Odwołaj to - warknął głośno, jej sen był bardzo czujny, obudziła się sygnalizując to płaczem.
Jessica zabrała małą od Zayna i zbiegła z nią na dół, poczekała aż mała zaśnie, by móc wrócić do chłopaka, który wcale nie chciał ustąpić. Dziewczyna tuliła Missy do snu, kiedy usłyszała jak Zayn zbiega na dół, nie zważając na to, że Jessica próbuje uśpić małą.
Gdy tylko Missy zamknęła oczka, dziewczyna delikatnie włożyła ją do łóżeczka, cicho zamknęła drzwi i wzrokiem szukała mulata, który siedział przy kuchennym stole pijąc piwo.
- Odłóż to i porozmawiaj ze mną ! - krzyknęła, jednak on całkowicie ją lekceważył.
Czekała z myślą, że może się do nie odezwie, lub zrozumie, że zrobił źle, jednak nie miał zamiaru jej przepraszać.
- Okej.. - szepnęła i zabrała się do przygotowania kolacji. W mieszkaniu rozbrzmiał dźwięk dzwonka, Jessica układając świece na stole pobiegła otworzyć. Ujrzała w nich Justina, który w jednej ręce trzymał bukiet krwistoczerwonych róż.
- Hej - przywitała go pocałunkiem w policzek i zaprosiła do środka.

* * *


Kwiaty włożyła do wazonu, który później ułożyła na stole.
Zayn zszedł na dół na rękach trzymając Missy. Niechętnie przywitał się z Bieberem podając mu rękę.
- Podobna do ciebie Jess - zaśmiał się Justin.
- I do ciebie, więc może to ty jesteś ojcem ? - Zayn prysnął ironicznie.
- Odwal się - syknął Justin.
Zayn oddał Missy Jessice i uderzył w twarz Justina.
- Pożałujesz ! - krzyknął Bieber i nie pozostając mu dłużny uderzył go w brzuch.
- Przestańcie ! - krzyczała Jessica bojąc się, że mogą sobie zrobić coś gorszego. Zayn dla dziewczyny odpuścił Bieberowi, jednak nadal go nienawidził. Za to On pozdrowił go środkowym palcem i odszedł do Jessici która znajdowała się w kuchni. Zayn ruszył za nim, lecz w strone lodówki. Wyjął kolejne dwa piwa i poszedł do swojego pokoju. Włączył telewizje, trafił na wywiad z Justinem Bieberem. Usiadł na fotel i przyglądał się uważnie popijając piwo. Fragment na który czekał.

J- Justin R-Reporterka

R-Jak to się stało że skończyłeś związek z Seleną. Doszło do jakiejś sprzeczki między wami ?

J-Nie, po prostu to było dla ściemy. Poza tym zakochałem się w VB i tyle. Jedyna dziewczyna na której mi zależy. - I w tym momencie pokazał serce z jej zdjęciem do kamery.

* * *

Zabije gnoja, to były jedyne myśli Zayna w tej sytuacji. Zmienił kanał, Nawet nie wiedział kiedy ale zasnął. Na dole Bieber zarywał do Jess, lecz Ona nadal miała w sercu Zayna. Z każdym ża dużym zbliżeniem ich twarzy i ciał odsuwała sie.
Lecz Bieber już nie wytrzymał złapał Jess za nadgarstki tak by nie mogła uciec a On zaczął ją zachłannie całować.
-Ju...Justin.. N..NIE RÓB TEGO...- Wrzeszczała między pocałunkami. W końcu się wyrwała a On dostał bolesny cios w policzek. Śmiał się z niej a Ona czuła smutek i upokorzenie. Otworzyła drzwi wyrzuciła jego odzież po czym wskazującym palcem wyprosiła go za drzwi.
-Hahahah, jeszcze kiedyś mnie będziesz potrzebować. Niedługo stracisz wszystko i do mnie wrócisz zobaczysz ! - Krzyknął Bieber i zniknął. Dziewczyna zamknęła drzwi, powoli się po nich zsunęła zaczynając płakać coraz mocniej...


Od Autorki:

Cześć kochani, przepraszam za nieobecność na bloblo. Ale nie miałam weny i czasu, znów pomogła mi kochana Fight-For-Love. Znów jej dziękuję :D Wymyśliłam nową rzecz. Każdy nowy obserwujący dostaje dedyk do rozdziału, kiedy ktoś nowy mnie zaobserwuje = Kolejny rozdział. Myślę że stać was na pare zdań do komentarza. Chcę wiedzieć co o tym myślicie. Pozdrawiam Moją rodzinkę z Tarnówka i Czarnkowa <3 Jeśli to czytacie to dziękuję <3 Was również pozdrawiam ;**

" Posłodziła herbatę łzami i postanowiła zacząć wszystko od nowa "

Do następnego rozdziału <33
Tagi: 13
11.08.2013 o godz. 20:14
-Niestety ale muszę Panu powiedzieć że ... Pani Jessica musi przejść bardzo ciężką operację, lecz jest w lepszym stanie. - Powiedział lekarz z miną współczucia i odszedł od chłopaka. Wszedł do sali i zobaczył ukochaną, Missy odłożył do nosidełka, spojrzał na nią, spała. Podszedł do ukochanej, poczuł winę i spłynęła mu łza współczucia. Sine oczy nie dawały znaku życia. Chwycił jej zimną zziębnietą dłoń i delikatnie pocałował. Drgnęła, On z sercem pełnej nadzieji szepnął do niej.
- Jessica, nie wiesz jak się cholernie o Ciebie boję, daj oznak życia, proszę. - Wypowiedział słowa i zwiesił głowę w dół.
- Z..Zayn ? - Powiedziała zaspanym głosem, dotknęła jego dłoni. Wtulił się w jej szczupłą sylwetkę leżącą na łóżku szpitalnym. Ona cicho jęknęła.
- To boli, to mnie bardzo boli. - Wyszeptała a On znów poczuł się winny, pogłaskała go po jego poliku, ujawniając promienny uśmiech. On również się uśmiechnął i z radości ze żyje i z tego że mu wybacza. Drewniane pomalowane na biało drzwi otworzyły się, Weszła Mama Jess. Uściskała dłoń chłopaka i podeszła do Jessici rozczulając się nad nią.
- Kochanie, muszę iść na rozprawę sądową, niech Twoja mama zaopiekuję się Missy, chyba nie masz nic przeciwko ? - Jessica kiwnęła przytakująco głową a jej mama się ucieszyła, ucałował Jess i wyszedł z pokoju. Wyszedł z wielkiego budynku i wsiadł w samochód, sąd był nie daleko. Lada chwila znalazł się przed jeszcze większym budynkiem.

* * *


Był przerażony, nawet nie próbował tego ukrywać. Media od dłuższego czasu zrzucały winę na niego. Owszem, czuł się winny, ale ostateczny wyrok nie należał do niego. Prawnik Zayna już czekał przed salą. Nerwowo przeczesał ciemną czuprynę, wziął głęboki oddech i wkroczył do środka za postawnym mężczyzną. Rozpoczęła się rozprawa. Zajął miejsce na ławie oskarżonych i wpatrywał się w sędzię. Była to starsza już kobieta. Blond kaskady włosów przecinały szare nitki. Na czubku nosa spoczywały malutkie okulary, co dawało jej surowy wygląd. To zwiększyło obawy mulata. Nie chciał wylądować w więzieniu. Zabił niewinną istotę, był tego świadom. Jednak był jeszcze młody, dopiero narodziła mu się śliczna córeczka. Co pomyśli o takim ojcu, kiedy spotka go po kilku latach? Nigdy mu nie zaufa, przecież jest zabójcą. Takim osobom nikt nie da nawet krzty zaufania, odrobiny zrozumienia.
W największym spokoju, na jaki mógł się teraz poświęcić wysłuchał zeznań świadków. Każda chwila była coraz gorsza. Osoby, których nawet nie znał mówiły o nim podłe rzeczy. Opowiadali, że wyjechał naprzeciwko pędzącego dostawczaka że nawet się nie rozejrzał. A jaka była prawda? To trwało tylko chwilę. Sam nawet nie wiedział, co się wydarzyło. Nadeszła kolej na ostatniego już świadka. Był nim mechanik samochodowy. Nie widział całego zajścia. Sprawdzał uszkodzenia samochodu, którym jechali członkowie kolizji. Tylko on mógł powiedzieć prawdę. Zayn niecierpliwie poruszył się na krześle. Mężczyzna podszedł do barierki.

* * *


Przedstawił się, opowiedział krótko po sobie. Następnie przeszedł do konkretów.
-Nie wiem, jak wyglądał cały wypadek, ale patrząc na uszkodzenia auta oskarżonego można powiedzieć, że to w niego uderzył samochód. Lewa strona pojazdu, od strony pasażera jest doszczętnie zniszczona. Natomiast auto poszkodowanego ma czołowe uszkodzenia. Co najważniejsze, pan Zayn nie mógł zapobiec wypadkowi, ponieważ linki hamulcowe zostały podcięte. W tym przypadku, wysoki sądzie, wina nie leży po stronie pana Malika.
Mężczyzna zamilkł. Zapadła niezręczna cisza. A jakie uczucia odczuwał „oskarżony.”? Odrobina nadziei narodziła się w jego sercu. Może tak naprawdę nie zabił? Może był to cholerny przypadek? Druga sprawa. Kto chciał pozbyć się jego rodziny.? Jego przemyślenia trwały jeszcze długo aż do czasu, kiedy sąd wrócił z narady. Pójdzie do więzienia, czy może Bóg da mu tę jedną, jedyną szansę i go ułaskawi? Raczej tak. Sprawcą wypadku na pewno nie okazał się idol nastolatek, był oczyszczony z zarzutów. Sprawa nie została jeszcze do końca wyjaśniona. Wstał z krzesła, wyszedł z sali sądowej. Zauważył wychodzącego za nim znanego faceta, chwycił go za nadgarstek.
- Dziękuję, uratował mi Pan resztki szczęścia. - Wypowiedział i odszedł. Był cały zabłąkany i spocony, każdy kto go zna wie, wie. Że miał trudne dzieciństwo, a teraz może stracić wszystko. Gdy wychodził z budynku zauważył biegnące strzelajace blaskiem aparaty.

* * *


Nie zdążył dobiec do samochodu a tłumy ludzi otoczyły go. Tysiące pytań o nieprawdę, to zamieszanie w głowie. Krzyknął przeklinając a Oni zacichli, pod ich nieuwagą wsiadł w samochód i odjechał. Myliło mu się wszystko, lada chwila by zapomniał jak ma na imię. Teraz można było tylko prosić Pana boga żeby wyszli oboje z trudnych problemów, a ich księżniczka nie straciła honoru. Czerwone, nie zważając na to jechał dalej. Lecz nagle oprzytomniał i przypomniał sobie że ma dwie osoby na które zawsze może liczyć. Zatrzymał się przed szpitalem wyszedł i zamknął samochód. W recepcji przedstawił się i ruszył na drugie piętro. Otworzył w salę, i zobaczył ukochaną siedzącą z malutką. Jessica była promiennie roześmiana jakby się doskonale czuła. Jess próbowała śmiać się z życia mimo złego samopoczucia była wesoła. Zayn czuł to, że cierpi ale cieszył się równie z tego że była wesoła. Usiadł obok niej całując ją w polik. Delikatnie ją przytulił, tym razem nie jęknęła tylko musnęła jego usta. Rozkazał jej się położyć, powinna odpoczywać.
Oczy jej się mimowolnie zamknęły, zaczęła się dusić. Jej matka wybiegła z sali, za drzwiami było słychać jej śmiech. Jessica coraz głosniej kaszlała, Zayn zaczął panikować. Drzwi się zaklinowały, upadł bezsilnie na podłoge. Jego oczy również się zamknęły...


Od Autorki:

Cześć, przepraszam za opóznienie rozdziału. Dziękuję za 8 komentarzy pod poprzednim ale przy tym nie zaszkodziłoby 10 lub więcej :) Opóznienie spowodowane brakiem czasu. Wiem, wiem. ,, Brak czasu w wakacje ?! '' No zdarza się. Byłam u babci :) Dziękuję : sel3101 podrzuciła mi dużo weny. Chodz już nie przebywa na bloblo to bardzo dużo mi pomogła. Linijki napisane przez nią są doskonałe. Życzę wam przemiłych wakacji. Dłuższy komentarz nie zaszkodzi, jak szłowiek który poświęca dużo czasu na opowiadanie ma się zadowolić komentarzem typu ,, Fajne, czekam na nn '' to nie jest miłe, bloblowicz czuje się nie doceniony. Życzę wam dużo weny :)

Pozdrawiam Wasza NieBijKotkaxD ;*
Tagi: 12 rozdział
14.07.2013 o godz. 18:47
Jess szybko zerwała się ze szpitalnego łóżka, śnił jej się koszmar, szybko uspokoiła się widząc córeczkę, którą Zayn trzymał na rękach.
- Jest podobna do ciebie. - powiedział usiadając na krawędzi łóżka.
Spojrzała na niego, widziała w jego oczach dumę, ze na swoich rękach trzyma ich dziecko.
Uśmiechnęła się do siebie i przytuliła się do chłopaka. Malutka dziewczynka skierowała swoje błyszczące oczka na mamę, Zayn też na nią spojrzał, całując ja w policzek.
- Mam teraz przy sobie dwie najwspanialsze kobiety na świecie. - słysząc to poczuła ciepłe kłucie w brzuchu. Nigdy nie kochała kogoś na tyle mocno by móc mieć z nim dziecko.
Zayn nachylił sie na Jessicą, ich twarze dzieliło tylko kilka centymetrów. Ustami delikatnie musnął jej wargi, niestety ta chwila nie trwała długo. Przerwał im lekarz wchodzący do sali.
- Dzień dobry, może pani dziś wyjść ze szpitala. - oboje ucieszyli się słysząc tą wiadomość.
Chłopak oddał Jess dziecko i zaczął pakować jej rzeczy, gdy juz skończył pomógł jej się przebrać. Chwilę później siedzieli już w samochodzie. Zapięli pasy i pojechali do wspólnego domu. Jednak nie dotarli tam. Zayn chciał wyminąć samochód, niestety z przeciwka jechał inny samochód, prosto na nich.

* * *


Dziewczyna zaczęła krzyczeć, dziecko głośno płakało. Rozbili się.

** Po wypadku **


Zaynowi i dziecku nic się nie stało, Vanessa była w ciężkim stanie, ponieważ w nią wjechał samochód. Chłopak w drżących dłoniach trzymał swoją córkę, siedzieli przed salą operacyjną gdzie ratowali Jessicę. Bał się, że ktoś wyjdzie i powie, że ona umarła.
Chciał z nią stworzyć szczęśliwą rodzinę, mieć kolejne dziecko, ale coś stanęło im na przeszkodzie. Mężczyzna jadący z przeciwka zmarł na miejscu, to nie była jego wina, tylko Zayna. Jeśli ona umrze - on będzie winił się o to, aż do końca. Nie chciał odbierać ich dziecku matki. Nie chciał tego. Po dwóch godzinach z sali wyszedł lekarz, który ją operował.
Spojrzał na mulata, który miał łzy w oczach.
- Jej stan jest ciężki, nie wiemy czy przeżyje dzisiejszą noc. - powiedział zasmucony i odszedł zostawiając go samego. Wszedł do jej sali, leżała podłączona do kilku urządzeń, sprawdzających bicie jej serca i kroplówki. W wypadku straciła też dużo krwi.
Położył dziecko i siebie obok niej, wtulił się mocno i zasnął myśląc o tym, że przeżyje tą noc, jeśli oni będą razem. Nagle drzwi od pokoju otworzyły się, wszedł nieznajomy człowiek z nożem w ręku zabrał małą córeczkę, zaczął ją ciąć gdzie popadnie. Zayn Zaczął głosno krzyczeć, próbował wyrwać facetowi broń z rąk, lecz sam dostał mocny cios w brzuch. Zwłoki córeczki rzucił w kąt, a Zayn nie mógł pochamować płaczu i bólu.
Morderca zaczął dusić Jessice oderwał jej wszystkie kable i ...

* * *


Nagle sen się urwał.
- Kochanie ? nic Ci nie jest ? - Powiedziała do Zayna który był cały spocony.
-Ty żyjesz ! - Cmoknął jej czoło - Jak się czujesz ? - Odpowiedział.
- Bardzo zle, w ogóle co się wczoraj wydarzyło ? - Zamknęła oczy z nadzieją że wszystko jej opowie, i tak też zrobił. Po chwili oboje usłyszeli wrażliwy płacz ich córeczki, Zayn wziął ją na ręcę i cmoknął jej mały nosek a na jest twarzy pojawił się uśmieszek. Jessica również się uśmiechnęła.
- Moja mała Missy, i moja duża Jess - Powiedział patrząc na obydwie piękne dziewczyny. Spojrzał na tępo bicia serca Jess , pokazywało coraz mniejszą liczbę, zemdlała. Zaczął wołać lekarzy, rozpoczęła się reanimacja. Zayn wraz z jego księżniczką wyszli na korytarz, oczekiwali radosnego werdyktu. Serduszko małej również przyśpieszyło tępa, wtuliłem ją w mój tors, bardziej owijając kocykiem w misie. Usłyszał głosne krzyki jego ukochanej, pięsci zacisnęły sie z bólem. Zamknął oczy wtulajac ponownie małą w siebie, nic się nie liczyło tylko One dwie. Nie wie czy go nie zamkną za wypadek, a jeśli Jess umrze. Nie wybaczy sobie tego, urodziła dla niego, i tyle dla niego przeszła, teraz nie może zakończyć się to marnie.

* * *


Jego myśli krązyły wokół jednej rzeczy, a tym bardziej dwóch. Niewiadomo co się z nia stanie, a jeśli już jej nie będzie ? Co się stanie z małą Missy ? Dlaczego akurat ich nowa rodzina rozpada się na kawałki ? Jego łzy spadały na wszystko, były jak cegły, jak 100 cegiel złączonych w jedną. kolejny krzyk ukochanej, tysiące hałasujących maszyn, Głowa już zaczyna boleć, co się dzieję, co się tam dzieję ? Mała córeczka się rozpłakała pogładził jej włoski i złożył czuły delikatny pocałunek w policzek. Nagle z sali wyszedł lekarz.
- Niestety ale muszę Panu powiedzieć że ...


Od Autorki:

Cześć kochani, postanowiłam zrobić wam niespodziankę i dodać wcześniej rozdział 11. Wsparcia dodała mi wcześniej zadedykowana Fight-for-love. Własnie dla niej kolejny dedyk, dziękuję wam za tak szybkie 5 komentarzy. Tutaj liczę na minimum 8, ale nie wymagam , tak czy siak regularnie dodam rozdział :))

Pozdrawiam Wasza NieBijKotkaxD <33
Tagi: 11 rozdział
26.06.2013 o godz. 21:43
kOCHANI, DZIĘKUJĘ WAM ZA PONAD 10 TYŚ ODSŁON. To naprawdę miłe <3 dziękuję również za 100komentarzy :) Naprawę nie żałuję że doszłam do was na bloblo. Posiadam dużo sukcesu z pomocą paru osób :) Dziękuję jeszcze raz :)



NieBijKotkaxD
Tagi: Dziękuję
25.06.2013 o godz. 13:47
Szybko krzyknęłam ... widząc panujący bałagan w domu. Na podłodze było pełno rozrzuconych rzeczy. Ktoś się do nas włamał, szybko wbiegliśmy do środka, jednak wszystko było zniszczone.
- Kto to mógł zrobić Zayn ? - mówiłam łamiącym się głosem.
- Nie mam pojęcia. - przytulił mnie do siebie dzięki czemu trochę się uspokoiłam.
Wezwaliśmy policje, niczego nie dotykając. Jednak oni nie znaleźli niczego co wskazywałoby na włamanie.
- Może zapomnieliście posprzątać ? - zapytał policjant, a ja miałam ochotę go udusić.
Zayn dziwnie się zachowywał, jakby chciał coś przede mną ukryć. Wiedziałam, że nie powie mi prawdy - ale on wiedział co się stało.
- To my już pójdziemy, nic nie wskazuję na to że ktoś się włamał. - Rzucił policjant i otworzył drzwi. W ostatniej chwili zobaczyłam leżącą na podłodze legitymację. Podniosłam ją .
- Uprzejmi Panowie , a moze to wam pomoże? -Powiedziałam, a oni przytaknęli i wyszli.Usiadłam na kanapę wpatrujac się w pustkę na ścianie. Po polikach zaczęły spływac słone łzy, położyłam się na kanapie. Usłyszałam trzask drzwi i nagłe zniknięcie kogoś ważnego, deszcz łez zamienił się w rzekę. Nagle poczułam wielki ścisk w brzuchu oczy mi się zamknęły i prawdopodobnie zemdlałam.
- G.. gdzie ja jestem ? - Mruknęłam z bólem pod nosem.
- Jest Pani w szpitalu, niech się Pani nie martwi - Powiedziała kobieta i się uśmiechnęła. Spojrzałam na komórke, parenaście połączen od Zayna. Odłożyłam kommórkę i zmnożył mnie sen.

** Oczami Zayna **


Wyszedłem z domu, nie miałem ochoty patrzeć jak moja ukochana płacze, idąc przed siebie usiadłem w parku na ławce, chciałem realizować nasze plany, teraz niewiadomo co się z nią dzieje. Jaki ze mnie idiota zostawiłem ją, nie wybaczy mi tego. Zaraz zaraz, zawsze marzyła o romantycznym wyznaniu przeze mnie.
- Tak, to jest to ! - Krzyknałem na cały park i szybko wybiegłem z niego. Znalazłem jeziorko, zadzwoniłem do Jess nie odebrała. Postanowiłem zadzwonic jeszcze raz, powtórzyłem czynność wielokrotnie aż w końcu odebrała kobieta której głos był mi nie znany.
- Witam, narzeczony Pani Jessici Brown ? - Zapytała.
- Tak, Mogę ją prosic do telefonu ? - Powiedziałem z lekkim strachem i słusznie.
- Śpi, lezy w szpitalu zemdlała w domu. - Odpowiedziała.
- że co ?! Dziękuję. Proszę przekazać że dzwoniłem. - Powiedziałem powstrzymując emocje. Usiadłem na mostku, miałem ochotę się utopić. Jak jej się coś stanie nie wybaczę sobie tego, zacząłem płakać. Tak, facet płacze, dlatego ze o mało nie stracił tego co kocha. Podniosłem się i szybko pobiegłem do szpitala w którym miała ginekologa.
- Dzień dobry w którym pokoju jest Jessica Brown ? - Zapytałem
- Jest Pan kimś z rodziny ? - Zapytała.
- Yyy, tak narzyczony. - Powiedziałem a kobieta od razu podała numer pokoju. Wbiegłem do niego a Jessici nie było, słyszałem jej krzyki z sali porodowej. Wbiegłem do niego a Ona się zwijała z bólu. Chwyciłem ją za dłoń.
- Kochanie, wszystko będzie dobrze teraz tylko pomyśl o tym jacy jesteśmy szczęśliwi. - Powiedziałem całując ją w czoło.

** Pięc godzin pózniej, druga rano **

Narracja 3-osobowa.


Jessica urodziła piękną córeczkę. Zayn wraz z Jessz byli szczęśliwi. Przemalują jeden pokój dla ich kśiężniczki, lecz pare dni pózniej stanie się dramat.
Obie wyjdą ze szpitala. Zayn prowadzi. Będzie wypadek samochodowy. Ich mała córeczka będzie w szpitalu, Jess będzie z każdym dniem coraz słabsza. Później okaże się, że ktoś podciął im linki hamulcowe. Zayn nie dostanie żadnych obrażeń
Od Autorki:

Wiem, tak jakoś dziwny, lecz prosze was o wyrażenie swojej opinii, dla mnie to jest naprawdę ważne. Tak więc jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało, odpowiem ;*




Pozdrawiam was serdecznie NieBijKotkaxD
23.06.2013 o godz. 12:25
Zayn wbiega do mojego pokoju krzycząc słowa ...


- Zostaję ! Zostaję ! Zostaje na zawsze. -Uradowany skakał .
- Spokojnie. - powiedziałam również szczęśliwa. Wpadliśmy we wspólne objecia. Nicol przyłaczyła się, łza mi się zakręciła w oku. Moje słońce ze mną zostanie, będzie przy porodzie. I już na zawsze będziemy razem.
- Wybaczcie, pójdę się umyć. Jest juz wieczór. - Powiedziałam kierując się w stronę łazienki.
-Mogę z Tobą ? - Prosił Zayn. Zgodziłam się. Poprosiłam go o przyniesienie pizamy. W tym czasie przygotowałam się do kąpieli w luksusowym Jacuzzi.. Już naga weszłam do Jacuzzi. Wszedł Zayn. Również sie rozebrał, dodałam płynu do kapieli o zapachu ,, Karmelu '' i dolałam wody. Piana unosiła sie coraz wyzej,, bąbelki wirowały w powietrzu. Całkowicie się odprężyłam, poczułam że ktoś całuję moja szyje i masuje brzuch.
- Zayn , kochanie.. - Wyszeptałam. A On musnął moje wargi. Znów czułam jego obecnosc, znów ktoś mnie pragnął a ja jego.
Woda zrobiła się nieco zimna. Więc na rękę nalałam trochę szamponu i zaczęłam masować głowę. Pieniąc przy tym włosy, spłukałam delikatnie pianę. Po czym chwyciłam ręcznik i owinęłam nim ciało. Wyszłam z wanny, Zayn po chwili również wyszedł. Wysuszyłam włosy przyglądając się w lustrze dostrzegłam golącą się sylwetkę Zayna. Ubrałam Piżamę i udałam się do sypialni. Nicol lezałą słodko w sąsiednim łóżku, położyłam się na moim, za chwilę dołączył do mnie Zayn. Wtuleni w siebie zasnęliśmy.

Rano


Zaspanymi oczyma spojrzałam na zegarek, byłą godzina 12:37.
Postanowiłam wstać, gdy siedziałam na łóżku wyjrzałam za okno, ptaszki piekny przyśpiewywały a słońce świeciło. Był środek lata, wstałam i ubrałam odpowiednie ubrania.
Ubrałam klapki w identyczny wzorek i zeszłam na dół. Nicol z Zaynem jedli śniadanie, dosiadłam się do nich i zaczęłam jeść jajecznicę. Kawałek został mi na policzku a Zayn zaczał się śmiać, rumieńce mi wyszły na twarzy ale Zayn zabrał ten kawałek uśmiechając się do mnie, odwzajemniłam uśmiech. Odsunęłam się od stołu wstając z krzesła.
- Zayn ? Jakie masz plany na dzis ? - Zapytałam i usiadłam na kanapie.
- Nie wiem, spacer ? - Powiedział siadając obok mnie. Przytaknęłam i włączyłam MTV. ,, Nudne fakty '' pomyślałam, wiec wstałam i poszłam w strone kuchni. Z drewnianej szafki wyjęłam ulubiony kubek i nalałam do niego Wody smakowej.
Wzięłam pare łyków i odstawiłam kubek. Na stole leżała moja komórka, chwyciłam ją w dłoń i spojrzałam na godzinę, była 13:13. Wiec postanowiłam poprosić Zayna o spacer, także miał ochotę. Ubrał klapki i wziął w ręke koszyk z kocem i smakołykami. Nicol musiała już iść do domu, więc ją przy okazji odprowadziliśmy. Udaliśmy się do pięknego Parku. usiadłam na trawie a Zayn położył koc, wiec zmieniłam miejsce. Założyłam okulary przeciw słoneczne, i połozyłam się. Chmury były takie piękne, popatrzyłam swobodnie na słońce. Było śliczne, promieniało jak moja dusza. Dlatego ze byłam szczęśliwa, nikt mnie nie szanuję tak jak On. Obiecałam mu że wychowam naszą córeczke lub synka jak należy, dam mu lub jej jak najwięcej swobody. By szło własnymi drogami. Poczułam smakowity zapach, podniosłam się i to były świeże bułki. Ich zawartość strasznie mnie kusiła, więc wzięłam jedną i zaczęłam jeść. Zayn pocałował mnie w policzek, a ja odwzajemniłam się tym samym.
Zjedliśmy jeszcze różne przekąski, żelki, i inne rzeczy tego typu. Nagle mój telefon zaczął wibrować, wydobyła się z niego piosenka ,, Kiss You '' Na twarzy Zayna pojawił się uśmiech. Odebrałam.
-Halo ?
-Pani Jessica Brown ? - Odezwał się głos nieznajomego mężczyzny.
-Tak, w jakiej sprawie otrzymuję ten telefon ?
-Między innymi, dostała Pani zaproszenie na godzinę 16 w Atlas Arenie, czy chcę Pani zagrać koncert z najbliższą osobą ?
- Oczywiście, dziękuję za powiadomienie. Napewno przyjedziemy. - Powiedziałam naciskając czerwoną słuchawkę. Zayn zapytał się kto to był. Powiedziałam mu i znów myślę o niebieskich migdałach.

*Godzinę pózniej *


Obudziły mnie krople deszczu spadające na moją twarz, rozejrzałam sie a Zayn pakował szybko wszystkie rzeczy. Wstałam z koca i szybko go złożyłam, zamknęłam kosz i wzięłam go w ręce a Zayn wziął mnie na ręce. Tylko się zaśmiałam i wtuliłam się w jego tors. Chronił mnie, uważał. Dotarliśmy do domu, zeskoczyłam z jego rąk i weszłam do mieszkania. Zayn otarł swoja zmokniętą twarz dłonią i pocałował mnie w czoło. Poszliśmy do góry się przebrać, była już 14:36. Ubrałam bejsbolówke i luzne legginsy przypominające Jeansy. Oraz bandamke na długie brąz włosy. I morskie vansy. Zeszłam na dół a Zayn czekał tam uszykowany ponieważ te ubrania miał na dole w szafie. Wyszlismy z domu i wsiedliśmy do limuzyny, zamknęłam drzwi i pojazd ruszył. Zamknęłam oczy, rozmyślając nad moim pierwszym koncertem. To juz dziś, to się dzieję właśnie teraz. Nie mogłam usiedzieć w miejscu, ale na szczęście pojazd się zatrzymał a ja z Zaynem wyszłam . Limuzyna odjechała a ja patrzyłam na Atlas Arene. Moje marzenia stoją przedemną. Poszłam do garderoby w środku i umalowałam twarz, po chwili obcy facet wywołał moje imię. Wyszłam na scenę wraz z Zaynem.
- Witajcie kochani ! Jestem Jessica a to mój chłopak, Zayn Malik ! Przywitajcie nas gorącymi brawami ! - Krzyknęłam z wielkim uśmiechem na twarzy. Zaczęliśmy śpiewać, nie mogłam się powstrzymać. My ja i On..

Jest tak
Że on nie słucha nigdy mnie
I myślami biegnie gdzieś
A ja
Nie mogę go dogonić
On
Może przespać cały dzień (Zbyt poważna jest)
Często denerwuje mnie (Ciągle śpieszy się)
A ja (I wpada w słowo)
Chyba nie obchodzę go (Chyba nie obchodzę jej)

Ja
(Ty)

Jak niebo z ziemią
My nie spotkamy się (My nie spotkamy się)

Jak ogień i deszcz
Nie dobraliśmy się
Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy nic


(Zawsze najmądrzejsza jest
Co odpowiedzieć wie
Ja znam jej wady
One nie odstraszą mnie)


On czytać w moich myślach chce (Jej myśli czytać chcę)
Tyle zastanawiać się (Kłóci ze mną się)
Jest źle (Bym ją dostrzegł)
Tak mówią wszyscy mi (Tak mówią wszyscy mi)

Ja
(Ty)
Jak niebo z ziemią
My nie spotkamy się (My nie spotkamy się)
Jak ogień i deszcz
Nie dobraliśmy się
Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd (Jesteśmy z innych gwiazd)
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy nic


(Na moje ''tak''- jej ''nie'')
Nie możemy zgodzić się


Doskonale różni
Ale nie zmieniajmy nic
Nie!

Jak ogień i deszcz
Nie dobraliśmy się
Ale nie potrafię zła/y na Ciebie być
Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy nic


(Ale nie potrafię zły na Ciebie być)

Jak Wenus i Mars
Jesteśmy z innych gwiazd
Ale nikt mnie nie dopełnia tak jak Ty
Proszę, nie zmieniajmy
Nie zmieniajmy nic..


Usłyszałam głośny pisk i klaskanie dłoni.
- Dziękujemy wam ! Dziękujemy. - Powiedział Zayn i zeszliśmy ze sceny. Pocałował mnie namiętnie, strasznie się cieszyliśmy. Ja po prostu skakałam, wyszlismy z wielkiej areny. Limuzyna stała na tym samym miejscu, dostrzegłam tłum biegnących fanów. Więc szybko schowaliśmy sie w limuzynie i odjechaliśmy. Gdy byliśmy przy domu otworzyłam drzwi a tam coś nierealnego. Szybko krzyknęłam ...

Od autorki :

Juz jest rozdział 9, przepraszam ze tak długo czekaliście ale mam wyznaczone terminy. Cieszę sie że go w końcu napisałam.

8 komen = nn
Tagi: 9 rozdział
25.05.2013 o godz. 14:46
,, O mało nie zemdlałam. Ponieważ zobaczyłam tam ''

Opustoszałą ciszę. Nikogo juz przy mnie nie było.. Nie zdejmując obuwia podeszłam do stołu na której leżała karteczka z napisem ,, Niestety musieliśmy Cię opuścić. Dzwoń do nas. Zostawiliśmy ci Nicol która śpi u Ciebie w pokoju. Zakupy masz w lodówce. Życzymy szczęścia NLHLZ <3 w moich oczach pojawiły się łzy, nie pozwoliłam im wypłynąć z mych powiek. Zacisnęłam oczy i ukucnęłam z myśla, ż myślą że znowu jestem sama.. ciąza, btak wsparcia. Mam jedynie moją ukochaną Nicol z którą nie widziałam się wieki. Zdjęłam buty i bejsbolówke z mojego ciała i podeszłam fo schodów. Po woli zaczęłam wchodzić z uśmiechem. Nagle zamyśliłam się, nie uważałam na moje kroki i niestety, przewrociłam się. Brzuch poczuł dotknięcie schodka i z moich ust wydobył się głosny krzyk. Po chwili Nicol zbiegła przerażona.
- jessica ! Jessica nic Ci nie jest ?! Jedziemy do szpitala szybko! - Szatynka ubrała buty kurtkę i ponownie wykonała tą czynnośc na mnie. Nagle powieki mi sie zamknęły, poczułam się dość słabo by zemdleć, ale do tego nie doszło. Limuzyna się zatrzymała, miałam dość sił by utrzymać się na nogach. Gdy doszłyśmy do szpitala trudno mi było wchodzić po schodach. Na szczęście w budynku była winda. Wjechalysmy do góry po czym usiadłam na krzesełku a Nicol porozmawiała z recepjonistką. Podeszła do mnie z uśmiechem, czyli możemy wchodzić do ginekologa. Umiem ja zrozumieć najmniejszym gestem. BFF <3

- Dzień dobry. - powiedziałyśmy w jednakowym czasie śmiejąc sie.
- Dziń dobry. Co się stało ? - Kobieta rzekła odwracając wzrok w naszą stronę.
- Jessica wchodząc po schodach potknęła się uderzając brzuchem w schody. - Odpowiedziała Nicol.
- Ból był znosny ? - Zapytała Pani ginekolog.
- Tak, zdązyłam rękoma oprzeć się w miare dobrze o kolejny schodek. - Powiedziałam. Kobieta nakazała mi się położyć po czym nałożyła na brzuch zimny żel wywołujący we mnie dreszcze. Kobieta zaczęła mnie badać.

** 10 minut pózniej **


- z dzieckiem wszystko dobrze. Jeśli będą jeszcze jakieś problemy proszę dzwonić. - Kobieta powiedziała z uśmiechem podając mi wizytówkę. Wyszłam na korytarz a troskliwa Nicol podała mi plastikową szklankę wody. Popijając o mału się nie zakrztusiłam.
Zobaczyłam Zayna.
- Co Ty tu robisz kochanie ? - Zapytał mnie mulat podbiegając do mnie.
Złapał mnie za nadgarstek. Cicho jęknęłam. Puścił mnie.
- Nic. - Rzuciłam obojętnie i ubrałam bluzę po czym ją zapięłam.
Zaśmiał się cicho i i łapiąc mnie za rękę wyprowadził mnie ze szpitala.
Zaprowadził mnie do samochodu, którym po mnie przyjechał.
- No, a teraz mów co ci jest. - Szepnął czule mnie całując.
Nicol delikatnie się uśmiechnęła.
- Zayn.. Zayn.. Bo ja.. - Mówiłam jakbym chciała wzbudzić zainteresowanie w nim.
Ale słuchał uważnie wpatrując się w moje oczy.
Nie wiedziałam czy wyjawić mu sekret.
Wzięłam głęboki oddech i próbowałam powstrzymać emocje. On wyjeżdża, zostawiając mnie samą. Jak mam mu powiedzieć o dziecku ? Nie wiem nawet czy chciałby je ze mną mieć. Zebrałam się jednak na odwagę, nie chciałam dłużej ciągnąć panującej ciszy.
- Jestem w ciąży. - Powiedziałam zamykając oczy i spuszczając wzrok.
Spojrzał na mnie z zaskoczeniem, zaczęłam płakać.
Otarł moje łzy.
- Skarbie, nie płacz. - Wyszeptał gładząc moje mokre od łez policzki.
- Ale ty nie chcesz dziecka. - Powiedziałam łamiącym się głosem.
- Wariatko. Kocham cię i nasze dziecko też. Jak mogłaś tak pomyśleć ? - Zapytał śmiejąc się.
Uspokoiłam się po jego słowach. Po zapewnieniu. Czułam, że nie zostawi mnie samej z obowiązkami.
Zapięłam pas i spoglądając w szybę pozwoliłam chłopakowi jechać.
Podróż do domu nie była długa, jechał ostrożnie. Choć jazda z nim nigdy taka nie była, zawsze jeździł szybko i nie zważając na nic. A dziś jechał tak jakby chciał mnie chronić. Czułam to, doskonale.

** Oczami Zayna. **


Gdy dojechaliśmy pod dom pomogłem jej wysiąść. Była taka krucha, drobna, bezbronna. I cała moja. Chciałem ją chronić. Przed złem, które czaiło się na każdym kroku. Chcę od dziś. Będę też chronić nasze dziecko, o ile szybko wrócę. Muszę wyjechać. Boję się o nią, o nich. Wziąłem ją na ręce.
- Co robisz idioto ! - krzyczała Jess śmiejąc się.
- Kradnę cię. - Powiedziałem i zaniosłem ją do naszego pokoju.
- Nie musisz. Jestem tylko twoja i tylko dla ciebie. - Powiedziała moja ukochana.
Po czym złożyłem na jej szyi kilka pocałunków.
Cicho szeptała moje imię, ale do niczego nie doszło między nami.
- W którym jesteś miesiącu ? - Zapytałem całując jej brzuch, który trochę się powiększył.
- Drugi, Zayn, drugi. - Powiedziała patrząc na mnie.
uśmiechnąłem się do niej, odwzajemniła uśmiech.
Cieszyłem się, że będziemy mieli dziecko. Ale to trochę niespodziewana wiadomość. Nie planowaliśmy tego. Ale nie chciałem na nią krzyczeć. Po chwili do pokoju wbiegła Nicol.
Cała zdyszana, postanowiłem im nie przeszkadzać. Wypowiedziałem tylko ostatnie słowa.
- Kochanie, wołaj mnie jeśli coś będzie nie tak. Zostaję na noc. - Czule ucałowałem jej czoło i wyszedłem z pokoju.

** Oczami Jess **

Nicol ucałowała mój brzuch i zaczęłyśmy miłą rozmowę. gadałyśmy o roblemach, uczuciach.. Wyjawniałyśmy najbardziej skryte sekrety.. Miło mi się z nią rozmawiało. Słyszałam z dołu rozmowę Zayna z kimś , nie dało się usłyszeć.
Po chwili uradowany Zayn wbiega do mojego pokoju krzycząc słowa ...

Od autorki :

Poczatek Głupi, ale myślę ze powoli się rozkręcało. Cały ten sukkcez zawdzięczam Fight-for-love która ma niezwykły talent i pomogła mi napisac połowę rozdziału. Polecam jej bloga i jej wspaniałe pomysły i natchnienie.

8 komen- nn

Pozdrawiam NieBijKotkaxD :**
Tagi: 8 rozdział
11.05.2013 o godz. 21:03
- Że jak ?!
- Tak, przepraszam. Ja w sumie muszę już jechać. Nim dojadę na lotnisko minie trochę czasu. - Ucałowałem ją w czoło i wyszedłem z mieszkania. Dość dziwne pożegnanie, ale chciałem uniknąć zaistniałej sytuacji. Podjechał do mnie kolega przywitaliśmy się i odjechałem na lotnisko. Z walizki wyjąłem telefon a tam sms ,, Przykro mi, zostawiłeś mnie. Mimo tego kocham Cię . ;* '' Uśmiech pojawił się na twarzy, a złe myśli zniknęły w oddali. Dojechałem na lotnisko, wysiadłem z samochodu i poszłem czekać na samolot. Gdy już w nim się znalazłem stewardessa i poprosiłą o zapięcie pasów z powodu startowania. Tak też zrobiłem. Samolot ruszył a ja poczułem lekki dreszcz, za oknem po paru minutach pojawiły się chmury. Nagle na niebie ukazała mi się twarz Jess cała zapłakana.. Po chwili zniknęła, dziwne. Ale nie wiem czemu mam takie złudzenia. Nagle powieki mi się zamknęły i uniósł mnie sen..

** Oczami Jess **


Powiedział, ucałował mnie w czoło . Nie powiedziałam żadnego słowa i zniknął.. Tak po prostu odszedł. Na 3 lata, muszę sie z tym pogodzić. Jest już pózno, stałam i siedziałam w większości czasu myśląc nad tymi rzeczami .. Do pokoju na razie wszedł Harry, nie mówiąc słowa podszedł do mnie usiadł ucałował policzek. Wytarł mi łzy. Przytulił, to się nazywa wspaniały przyjaciel.
- Co się stało ? - Zapytał.
- zayn, Zayn wyjechał. - Powiedziałąm.
- Przykro mi, my niedługo też musimy wyjeżdżać. Nie mogę Ci nic na to poradzić choć wiesz, że możesz na mnie liczyć.
- Tak, wiem. - Powiedziałam patrząc w jego oczy po czym obejmując jego ramiona.
- Idz już spać. Pózno jest, na pewno jesteś zmęczona. - Powiedział z lekkim usmiechem kładząc mnie na łóżko i okrywając kołdrą.
- Chcesz może zjeśc kolację?
- Poproszę - Powiedziałam. Po paru minutach dostałam Chleb z Nutellą. Zjadłam go po czym dodałam słowo:
- Dobranoc.
- Dobranoc, słodkich snów śliczności Ty moje - Powiedział Hazza uśmiechając się, odwzajemniłam się tym samym. Po paru minutach zasnęłam.

** Rano **


Tego dnia obudziłam się wcześniej niż zwykle. Minął dzień odkąd Zayn opuścił mój dom, a ja siedziałam smutna przy oknie, rozmyślając o trasie... o Nim. Tęsknię za nim. Tego ranka, czułam się naprawdę dziwnie. Bolał mnie szczególnie brzuch i głowa, w której kręciło mi się jakbym była na karuzeli. Wczorajsza kolacja wzniosła się ku górze, więc szybko wbiegłam do łazienki, otworzyłam muszlę i niestety wymiotowałam przez jakieś dwie minuty. W końcu mi przeszło, by załagodzić nieprzyjemny smak poszłam do kuchni zjeść śniadanie. Gdy zjadłam napiłam się jeszcze soku. Wróciłam do pokoju od razu kładąc się na tapczanie by się nie powtórzyło. Zawołałam Harry;ego i wszystko mu opowiedziałam postanowiliśmy jechać do lekarza. musiałam się ubrać, więc ubrałam to
Zeszłam na dół a Harry już na mnie czekał. Otworzył drzwi
- Panie przodem - Powiedział z uśmiechem
- Ooo, ale dżentelmen - Zaśmiałam się wychodząc. Przy drzwiach od samochodu to samo. Zabawny jest, traktuję go jak ,, rodzinę '' świetnie mnie rozumie, jest jak brat. Nie to że nie kocham Zayn'a.. Ale go nie będzie 3 lata. No w końcu nie moge być samotna.. Muszę znalezc kogoś co mi zastąpi Zayna lub Harry'ego. żebym się nie rozmarzyła.. Przecież wszyscy wyjeżdżają. Będę sama, i to się raczej nie zmieni.. Musze poczekac te 3 lata. Dojechaliśmy do gabinetu, wysiadłam z samochodu i weszłam do budynku. Fanki się musiały powstrzymać na korytarzu ponieważ są kamery. Siedziałam na krzesełku i czekałam na wywołanie nazwiska Brown. Strasznei się stresowałam, ciekawe co mi jest... Może to być coś poważnego. Dosłyszałam moje nazwisko i weszłam do sali, lekarz powiedział ze mam wejść sama. Więc weszłam, usiadłam na krzesełku i ,, Pan doktor '' zaczął mnie badać. W końcu po godzinnym sprawdzaniu odezwał się.
- Proszę pójść do ginekologa.
- Ale jak to ? - Powiedziałam z niedowierzeniem.
- No normalnie, Normalne skierowanie do ginekologa.
- Dobrze.- Powiedziałam z niedowierzeniem. jak to możliwe, ja i dziecko.. Boże. nawet 20 lat nie mam .. Nie .. Ja tak nie mogę, muszę jak najszybciej pójść do tego ,, ginekologa '' by potwierdzić to że nie jestem w .. w. W ciąży ! Wyszłam szybkim ktokiem z gabinetu i po drodze do domu opowiedziałam wszystko Harry'emu. Zdziwił się bardziej niż sama ja. Po tym zadzwoniliśmy do ginekologa. Znaczy On zadzwonił. Zostaliśmy umówieni na dzisiaj za pół godz. Tym razem szpital był bliżej. Tak, ginekolog w szpitalu. Harry poszedł jeszcze po zakupy a ja z resztą chłopaków zaczęłam oglądać MTV. Wypiłąm w tym czasie herbatę. Lepiej mi się zrobiło, jeżeli chodzi o samopoczucie to nadal jestem zdziwiona..

** 40 min pózniej **


Jestem już u ginekologa.. Właśnie wchodzę do gabinetu.
- Dzień dobry. - Przywitałam się z Panią ginekolog.
- Witam, Pani Jessica Brown ?
- Tak.
- Prosze się położyć tutaj. - Powiedziała kobieta wskazując łóżko. Nasmatowała żelem brzuch w okolicy pasa, i zaczęła jezdzić tym ,, narzędziem '' po chwili wpatrywania się w ekran powiedziała..
- Jest Pani w ciązy. - Moje oczy wyskoczyły z orbit.
- Ale jak to ? Który miesiąc ?! - Powiedziałąm patrząc się w sufit.
- 2 miesiąc. Jeszcze płeć jest niewiadoma. - Rzekła kobieta wycierając resztki płynu z mojego brzucha.
- Moge zdjęcie ?
- Oczywiście , proszę. - Kobieta podałą mi zdjęcie. Uznałam że jestem jednak szczęśliwa.. Moze i nie będę sama, lecz nie weim czy Zayn będzie przy porodzie.. ale mniejsza z tym. Wyszłam z gabinetu i pokazałam zdjęcie Harry'emu. Wrócilismy do domu, chciałam od razu pochwalić się chłopakom. Oprócz Zayna.. Uch, bez niego mówić o własnym dzieccku .. Uchyliłam drzwi a widok który tam był .. O mało nie zemdlałam. Ponieważ zobaczyłam tam . . .

Od autorki :

Hej , w końcu 7 rozdział .. Męczyłam się nad nim. pisałam go 3 godziny. Doceńcie. CZYTASZ=KOMENTUJESZ jasna sprawa ? :)naprawdę. Bądzcie dobrzy. Z rozdziałem pomogła mi MaggieBlue. Ma wieelki talent, podsunęła mi pomysł i napisała mi pare linijek c; Polecam jej bloga. I to na tyle ..

Pozdrawiam NieBijKotkaxD
17.03.2013 o godz. 21:18

Cześć , chcę wam napisać rzecz , która mnie wkurza . Między innymi , po co mnie obserwujecie ? Robicie mi tylko nadzieję , 13 obserwujących , a max 6 komentarzy ! No ludzie ;c Jeśli wam się nie podoba mój blog to nie obserwujcie , naprawdę , robicie mi tylko nadzieję , 6 rozdział był naprawdę taki zły ? 1 komentarz .. ;c Jestem zmuszona po raz kolejny zawiesić , dla mnie komentarze są tak ważne co dla was ; / Oddałabym wszystko za 5 obserwujących , ale też czytających mojego bloga ;c Tak nie może być , piszę rozdziały godzinami , a w nagrodę ---> 1 komentarz <--- ; (( Nie mam motywacji , naprawdę , mimo to dziękuję za pare komentarzy : )


Pozdrawiam NieBijKotkaxD <3
14.02.2013 o godz. 20:50
** Rano **


Obudziłam się poprzez złożony na moich ustach pocałunek . Zayn leżał obok mnie , można było sie spodziewać .
- No , dzień dobry . - Odezwał się zaspanym głosem .
- Witaj . -Powiedziałam z uśmiechem .
- Która godzina ? - Powiedział . A ja sięgnęłam po telefon i ledwo patrząc zalepionymi oczyma , powiedziałam
- 8:37 .
- Idę jeszcze spać .. - Powiedział Zayn kładąc się na bok .
- O nie , nie . - Powiedziałam zdejmując z jego ciała kołdrę .
- Oj , przegięłaś . - Powiedział Zayn zaczynając mnie łaskotać . Ja nie mogłam powstrzymać się od śmiechu . W końcu zrzuciłam go z tapczanu po czym wstał i można było powiedzieć ,, Spał na stojąco '' po chwili upadł do przodu i się obudził .
- Nie śpij . - Powiedziałam podnosząc jego głowę .
- To idz zrobić śniadanie . - Powiedział z miną szczeniaczka .
- A ty się idz ogól . - Powiedziałam chichocząc . Po czym wstałam z łóżka i poszłam się przebrać . Postanowiłam że wybiorę to Wciągnęłam spodnie , po czym nałożyłam podkoszulek i luzny top . Słuchawki nałożyłam na uszy , zeszłam po drewnianych schodkach i udałam się do kuchni . Wyjęłam bochenek chleba i zaczęłam go kroić . W słuchawkach usłyszałam piosenkę ,, One Direction What Makes You Beautiful '' Zaczęłam śpiewać , gdy nadleciała zwrotka Zayn'a ktoś mnie objął i zaczął śpiewać ze mną . Odwróciłam się i złożyłam lekki pocałunek na ustach Zayn'a . Po czym wróciłam do robienia śniadania .
- Śniadanie w tosterze . - Powiedziałam do Zayn'a .
- Ok , -Odpowiedział grzebiąc coś w telefonie .
- A tak w ogóle , gdzie Harry i reszta ?
- Harry'ego czołg nie obudzi , Niall pewnie w siłowni , a Liam i Lou w basenie .
- Że jak ? Jest środek zimy ..
- Basenie zamykanym . - Odpowiedział .
- Mhm , a Niall ? Spocony wyjdzie na zimne , ja mu lekarstw nie będę robić ani kupować .. - Powiedziałam .
- Hehe , ale śmieszne wiesz ? - Powiedział Zayn ironicznie . A ja posmarowałam tosty konfiturami i zaniosłam na stół . Odsunęłam delikatnie krzesło nie robiąc huku i na nie usiadłam . Gdy kończyliśmy jeść Harry zszedł ledwo po schodach , i usiadł na krzesło . Opadała mu głowa na dół , wiec chciałam mu zrobić żart , talerz z resztą tostów podłożyłam mu pod twarz , i położył się na ten ,, talerz z tostami '' . Obudził sie a ja nie mogłam wytrzymać ze śmiechu . Obudził się .
- Mmm , a cóż to za piękny zapach ? - Powiedział Harry .
- Twoje uszy i policzek . - Odpowiedziałam śmiejąc się .
- Ty żartownisiu ! Zaraz Ci dam ! - Powiedział Harry krzycząc na mnie , oczywiście z uśmiechem .. Szybko zerwałam się z krzesła i zaczęłam uciekać po całym domu .

** Oczami Zayn'a **


Uśmiechałem się na widok Jess goniącej się z Harrym , ostatni raz się widzimy .. Następny raz za 3 lata . Smutno mi się robiło na myśl , że porzucam osobę która jest najważniejsza w moim życiu ... Znaczy nie tak dosłownie , ale trochę czasu minie . Nie mam odwagi jej wyznać .
Niestety , niebawem dowie się prawdy .
- Jessica , idę na górę. - Powiedziałem kierując się w stronę drzwi . Wszedłem do ,, naszego '' pokoju i wyjąłem swoje wszystkie ubrania . Zacząłem składać w kostkę , i wkładać do walizki . Gdy wszystko było spakowane , zapiąłem walizkę , gdy miałem wyjść z pokoju , ktoś do niego wszedł , można było się spodziewać że to Jess .
- Chwila , chwila . Co ty robisz ? - Odezwała się podniesionym tonem .
- Przepraszam że Ci nie powiedziałem , ale za 2 dni jadę w trasę koncertową . - Rzekłem zakłopotany .
- Ile ta trasa ma trwać ? - Zapytała nieco łagodniejszym tonem .
- Ymm , 3 lata . - Powiedziałem.
- Że jak ?! . . .

Od autorki :
Skończyło się w mało ciekawym momencie wiem , mimo tego się starałam , piszcie w komentarzach co o tym myślicie . Ale nie typu ,, Fajne dawaj nn '' lub ,, super '' Muszę mieć motywację . Skoro już to czytaj , skomentuj :)

Pozdrawiam NieBijKotkaxD <3
Tagi: szóstkaa
09.02.2013 o godz. 19:17
Cześć . Między innymi ..

Powracam na bloblo *--*

Może was to nie cieszy ... Ale jeśli cieszy to pozostawcie komentarz : ) No cóż , mineło zaledwie 20 dni .. A już zdążyłam wszystko poukładać :) Nie wiem za ile napiszę rozdział , ale postaram sie szybko , może za tydzień będzie , od wczoraj nie mogę chodzić ;c Zbił się kubek i odpadło od niego ucho , parę minut potem szłam i nadepnęłam , krew leciała bezustannie ;C Bo wbiło mi się do mięsa ; / Krótko mówiąc ,, Cały ręcznik był od krwi '' .. Myslę że szybko będę mogła chodzić . Mam nadzieję że wena mi szybko powróci , mam już w głowie co nieco ^^ No to na tyle , jeszcze raz witam xD : *

Pozdrawiam NieBijKotkaxD <3
Tagi: Cześć
09.02.2013 o godz. 12:58
Cześć . . .

Mam do was pewną wiadomość. Nie musi was ona ucieszyć... Między innymi

Zawieszam bloga.

Wiem , wiem.. Dopiero 5 rozdziałów , postaram się szybko powrócić. Zaglądajcie w tym czasie na moje pozostałe blogi. ; **

Pozdrawiam NieBijKotkaxD <3

Tagi: Zawieszam
21.01.2013 o godz. 19:09

Obiecaj mi, że kiedyś pokażesz mi ten uśmiech. Ten taki tylko dla mnie ..

21.01.2013 o godz. 18:10
NieBijKotkaxD
Potrzebuję Cię bardziej niż powietrza.
Skąd: Poznań
O mnie: I love you - empty words that mean so much to me, and hardly anyone can tell me, and I ignore it anyway. Because I know that I love you and only so long as you do not tell me that you love me, too, will be a year and leave me. The sad truth about life.
statystyki
sekcja użytkownika
http://dl.dropbox.com/u/55240750/one_direction.cur